Ruch „body positive” – znaczenie, możliwości i ograniczenia

Poniedziałek, 15.11.2018, wyd. nr 44

nr44Żyjemy w czasach, gdzie każdy może podzielić się swoim życiem osobistym z innymi ludźmi poprzez portale społecznościowe. To tam codziennie widzimy setki zdjęć znajomych i obcych nam ludzi, którzy wpuszczają innych do swojego prywatnego, często intymnego życia. Od pewnego czasu na Instagramie, Twitterze czy Facebooku można zaobserwować rozwijający się ruch „body positive”. Jest to odpowiedź na promowany w mediach kanon piękna - nierealny i pełen filtrów. Ruch zachęca do życia w zgodzie z samym sobą oraz akceptacji swojego ciała. To brzmi idealnie. Momentami ta droga prowadzi jednak w ślepą uliczkę.

 

Zacznijmy od przybliżenia ruchu „body positive”. Ruch pojawił się już w 1996 roku, a jego założycielkami są Connie Sobczak i Elizabeth Scott. Panie połączyły siły i stworzyły ruch, w którym najważniejsza jest akceptacja samego siebie. „Body positive” w ostatnim czasie wrócił ze zdwojoną siłą akcją #FreeTheNipple. Inne projekty tego typu powstają w mediach społecznościowych, jak grzyby po deszczu. Na przykład akcje „Love Your Lines” czy „Cellulite Saturday” dotyczyły rozstępów na kobiecym ciele. Powstało również kilka wyzwań, w których udział brało wiele kobiet. Jednym z nich było „I woke up like this”- czyli zdjęcia bez makijażu, ukazujące naturalne piękno.

Na pierwszy rzut oka wszystkie wymienione akcje wydają się mieć pozytywny wydźwięk, ponieważ stoją w opozycji do popularnego kanonu kobiecego ciała i piękna, który jest propagowany, wręcz narzucany, przez media i ogromne firmy odzieżowe. Ruch „body positive” łamie stereotypy znane z mass mediów o tak zwanej kobiecie idealnej, w rozmiarze 34, z talią osy, nieskazitelną cerą i błyszczącymi włosami. Jednocześnie, tak samo jak w przypadku narzucania przez mass media stereotypu kobiecego kanonu piękna, w ruchu „body positive” wszystko jest zorientowane wokół kobiecego ciała, dookoła fizyczności, z którą kobiety teoretycznie nie chcą i nie powinny być utożsamiane.

Jak mówi profesor Katarzyna Schier na łamach czasopisma „Charaktery” osoba, która „ma ciało”, zamiast „być nim i w nim”, jest skłonna postrzegać swoje ciało jako własność, podobnie jak przedmiot, który się posiada. Taka osoba patrzy na siebie z zewnętrznej perspektywy. Zwłaszcza u kobiet można zauważyć tendencje do istnienia poprzez odbicie się w oczach mężczyzny. Postrzegają siebie z jego punktu widzenia. A to prowadzić może do uprzedmiotowiania siebie. Taki instrumentalny sposób traktowania swojego ciała można „wynieść” z kontaktu z pierwszym opiekunem. Stosunek do ciała powstaje bowiem w pierwszej relacji we wczesnym dzieciństwie. Do tego dochodzą przekazy kultury medialnej, w której ciało jest często uprzedmiotawiane.

Kobiety, biorąc udział w takich przedsięwzięciach, często próbują poczuć się lepiej dzięki akceptacji ze strony innych ludzi. Aktywność w Internecie w zakresie ruchu „body stanowi zatem formę protestu przeciwko wszechobecnemu 'kultowi ciała', wydaje się, że ma jednak niewielki wpływ na życie wyznawczyń tego ruchu. Czy użytkowniczki Instagrama po wrzucenia zdjęcia bez makijażu lub ukazującego krągłości ciała, w realnym świecie czują się rzeczywiście lepiej we własnym ciele?

Nie zawsze musi tak być. Warto przy tym pamiętać, że miłość i akceptacja samego siebie powinna rozpoczynać się w umyśle każdego z nas. Często bywa tak, że „odpowiedzialność” za brak akceptacji ponosi charakter świata wewnętrznego danej osoby; co oznacza, że szukać należy zdecydowanie głębiej niż na polu braku akceptacji społecznej. Z tego powodu czasami niewystarczające mogą okazać się polubienia i pozytywne komentarze pod zdjęciem na Instagramie, by poczuć się lepiej samemu ze sobą.

Niejednokrotnie drogę do uwolnienia się od problemów związanych z akceptacją własnego ciała stanowi psychoterapia. Teorie psychoanalityczne pozwalają zrozumieć istotę tego problemu. Ciało jest czasami doświadczane jako coś złego – „zły lub obcy obiekt”. Może to być skutkiem sytuacji, gdy rodzic widzi dziecko jako wciąż nie dość doskonałe, bo projektuje na nie, jego ciało, swoją niechęć do świata. Aleksandra Lemma w swojej książce „Ciało w umyśle. Rozważania o ciele w psychoanalizie i programach telewizyjnych” wskazuje na trzy fantazje, które powodują, że ludzie podejmują modyfikacje ciała, na przykład tak popularne dziś operacje plastyczne. Jedną z nich jest fantazj a o stwarzaniu siebie, czyli o wszechmocy. Jeśli rodzic nie był z jakichś powodów „wystarczająco dobry” w relacji z dzieckiem, może to skutkować wyobrażeniem dziecka, że rodzic w ogóle nie jest potrzebny. Widoczne jest to szczególnie w Internecie, gdzie każdy może przyjmować różne cielesne osobowości; „wcielać” się w wybranych bohaterów, często ładniejszych, sprawniejszych, bardziej wyrazistych niż my sami. Drugą jest fantazja o odzyskaniu własnego ciała. Dotyczy ona sytuacji, kiedy dziecko jest przeżywane przez rodzica jako przedłużenie jego osoby; dorosłemu trudno zobaczyć w nim kogoś, kto ma własne myśli, uczucia, unikalny sposób doświadczania rzeczywistości – własny umysł i ciało. Ostatnia to fantazja o doskonałym dopasowaniu. Modyfikowanie ciała służy w tym przypadku kreowaniu doskonałego, idealnego ciała, które zagwarantuje nam czyjąś miłość, a przede wszystkim miłość rodzica. W tych sytuacjach ciało staje się narzędziem do osiągania czegoś, bywa też zasłoną dla naszego wewnętrznego Ja.

Tożsamość buduje się poprzez bliskość fizyczną i odbicie w oczach pierwszego opiekuna. Według profesor Schier, aby dobrze poczuć się w swym ciele, potrzebujemy widzieć siebie w oczach matki, czuć jej bliskość i dotyk, afirmujący i ciepły. Dlatego relacja z opiekunem we wczesnym dzieciństwie jest taka ważna dla późniejszego postrzegania własnego ciała. Osoby, które nie czują spójności ze swoim ciałem, łatwiej dają się uprzedmiotowić i częściej stają się ofiarami negatywnych oddziaływań ze strony mediów i kultury.

Bibliografia:

1. https://kobieta.onet.pl/uroda/body-positive-zacheca-do-akceptacji-swojego-ciala/e7z7mt5
2. https://www.cosmopolitan.pl/zdrowie/17024/dlaczego-ruch-body-positive-ma-na-nas-zly-wplyw
3. http://hiro.pl/ruch-body-positive-pewno-fajny/
4. Rozmowa Doroty Krzemionki z prof. dr hab. Katarzyną Schier „Niewidzialne, obce, złe...” na łamach czasopisma „Charaktery”, marzec 2017.

ET

 Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!